Jak zaplanować pogodę?

ślubny pocałunekIstnieje jeden, niezwykle istotny element ślubnej układanki na który organizatorzy nie mają wpływu – pogoda. Co zrobić aby uroczystości nie zakłóciła ulewa lub burza z piorunami? Kluczem do sukcesu jest wybór odpowiedniego terminu

Klimat w Polsce charakteryzuje się stosunkowo dużą zmiennością i kapryśnością pogody, co skutkuje trudnościami w jej prognozowaniu. Jednak mimo to na podstawie średnich rocznych charakterystyk zmienności zachmurzenia, temperatury i opadów można pokusić się o wybór optymalnego terminu dającego największe prawdopodobieństwo wymarzonej pogody.

Niestety, statystyki nie są zbyt przychylne nowożeńcom: liczba pochmurnych dni w ciągu roku waha się między 60-70%. Najbardziej pochmurnym miesiącem jest listopad a największe szanse na słoneczną pogodę daję sierpień i wrzesień. Nie jest to zaskoczeniem – miesiące te są najbardziej pożądanym ślubnym terminem.

Przesądy głoszą, że o ile przelotny deszczyk podczas ceremonii ślubnej to oznaka bożego błogosławieństwa, to burza jest już zdecydowanie złym znakiem. Jak się przed nią zabezpieczyć? Statystyki wskazują, że najbardziej burzowym miesiącem jest lipiec. Niewiele pod tym względem ustępują mu czerwiec i sierpień. Natomiast prawdopodobieństwo burzy we wrześniu jest 3-4 razy mniejsze. Optymalnym miesiącem pod tym względem jest październik – burzy w tym miesiącu możemy oczekiwać średnio raz na 15 lat.

Interesującą alternatywą może być ślub w zimowej białej scenerii. Statystycznie największa pokrywa śnieżna występuje w styczniu. Co ciekawe styczeń to także jeden z najbardziej suchych miesiąców w roku- decydując się na ten termin możemy mieć niemal pewność, że deszcz nie zepsuje nam uroczystości – co najwyżej delikatny śnieg doda jej jeszcze uroku. Wielkość pokrywy śnieżnej jest bardzo zróżnicowana w zależności od regionu kraju. Najbardziej „białymi” regionami są podkarpacie, ściana wschodnia oraz polski biegun zimna – Suwałki. W regionach tych liczba dni z pokrywą śnieżną w ciągu roku jest nawet dwukrotnie większa niż na Mazowszu i w Małopolsce.